Gry na konsole

Pewnego dnia wstąpiłam do ciekawego butiku – nie przypominam sobie już jego szyldu – i dostrzegłam niezłą kieckę. Na prawdę, mówię ci. W czerwonym kolorze, rozciągliwa. To nie był zwykły czerwony, tylko czerwień ognista! – opowiadałam koleżance, kiedy się spotkałyśmy. Ona też opowiedziała mi o swoich zakupach. Jak wiadomo, kiedy dziewczyny ze sobą rozmawiają, ich partnerzy nie zawsze wykazują zrozumienie. Tak też było w przypadku chłopaka Doroty, a właśnie szedł z nią. Typowo stwierdził, że nie widzi nic interesującego w zachwalaniu koloru czy kroju stroju. My więc próbowałyśmy mu wyjaśnić babskie spojrzenie. Jednak nie zauważyłam chęci do rozmowy z jego strony. Powiedział tylko, że powinno się poruszać ważne tematy przykładowo o nowych gadżetach, które weszły na rynek, bo jest się wtedy w tyle. Jego jedynym zainteresowaniem były od niedawna gry na konsole. Nie wzruszył mnie więc fakt, że przedstawił nam ten jeden przykład. Oczywiście on zalicza się do tego typu ludzi, którzy nie uwzględniają innego zdania. Uznał więc, że gry na konsole to fenomen, więc tak musiało być i nie ma dyskusji. Nie przepadał też za osobami, które potrafiły się z nim sprzeczać i nie przyznawały mu racji. Po jego nic nie wnoszącym słowotoku zerknęłyśmy więc na siebie porozumiewawczym wzrokiem i od razu się zgodziłyśmy ze sobą – gry na konsole też mi coś!

lipiec 27, 2010 Post Under Bez kategorii, Inne bzdety