fbpx
Trudne dla mężczyzn rozmowy … i „pomocna dłoń” serca. - Cel Życia
5694
post-template-default,single,single-post,postid-5694,single-format-standard,theme-bridge,bridge-core-2.7.5,woocommerce-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-overridden-elementors-fonts,columns-3,qode-product-single-tabs-on-bottom,qode-theme-ver-29.1,qode-theme-bridge,disabled_footer_top,qode_header_in_grid,elementor-default,elementor-kit-2599

Trudne dla mężczyzn rozmowy … i „pomocna dłoń” serca.

 
Nam mężczyznom często wydaje się, że potrafimy sprostać wyzwaniom zawodowym, finansowym lub technicznym. Uważamy, że nie ma rzeczy, z którą nie moglibyśmy sobie poradzić.
Nie idzie nam jednak zbyt łatwo w rozmowach i relacjach z najbliższymi, zwłaszcza wtedy, kiedy przychodzą szczególnie trudne chwile. Niezbyt chętnie, jeśli w ogóle, mówimy i wyrażamy to, co czujemy. I nie chodzi tu bynajmniej o ekspresję frustracji, czy złości, ale spokojne wyrażenie uczuć i emocji, zanim te przybiorą „wybuchową” formę. Czasem nie zdajemy sobie sprawy, jak ważne to dla nas wyzwanie. Zamiast tego udajemy, że jest w porządku. Gramy twardziela. Nieświadomie lub świadomie uciekamy od problemów w pasje, pracę lub używki. Mamy poczucie, że pomaga nam to odreagować emocje i wydaje się, że jakoś może pomóc, a temat „jakoś rozejdzie się po kościach”.
W życiu wielu mężczyzn „sprawy” komplikują się w momencie kryzysu w związku rozwodu lub trudności w relacji z dzieckiem. Często występuje to w skumulowanej postaci. Wszystko, czego unikaliśmy i co „zamiataliśmy pod dywan” wraca, nabrzmiewa, wybucha.
W związku, kiedy płonie ogień konfliktu, kryzysu, ta druga osoba staje się przeciwnikiem, wrogiem, z którym podejmujemy walkę. Walczymy o majątek, dziecko, czasem nawet o swoją godność. Zwykle to bardzo kosztowna konfrontacja i rzadko kończy się „po dżentelmeńsku”. Na rozwiązanie nagromadzonych i nabrzmiałych problemów zwykle jest już za późno. Nie martwimy się tym, bo chcemy rozpocząć nowe życie. Nie zawsze jednak uświadamiamy sobie, że nowy związek, w który wchodzimy wcześniej lub później, skończy się tym samym. Wszędzie wniesiemy siebie, a przyczyna wszystkiego co się wydarzyło leży głęboko w nas samych.
Można temu zapobiec. Potrzebna jest wewnętrzna praca. Potrzebna jest odwaga, by się zająć sobą. Potrzebna otwartość, szczerość i prawda.
Musimy umieć rozmawiać, być autentyczni, bez pozorów, udawania, grania i uników.
 
 
Jak to jednak zrobić, kiedy do tej pory robiliśmy inaczej i nie umiemy inaczej?
Wcześniej lub później pojawiają się w naszym życiu refleksje, kiedy patrzymy na nasze dorastające dzieci, że coś nam umknęło. Zapatrzeni w siebie, skupieni na pracy, rozwiązywaniu problemów, na trudnościach w związku, czasem możemy relacje z dzieckiem „odłożyć nieco na bok”. Nawet, jeśli wywiązujemy się z obowiązków, zapewniamy wszystko, co należy, zaniedbujemy kontakt z młodym człowiekiem. Dochodzimy do wniosku, że minął czas, a my coś straciliśmy – nie stworzyliśmy więzi.
Nie znamy własnego dziecka – nie wiemy co czuje, jakie ma wewnętrzne wyzwania, z czym się boryka, co przeżywa. I sami tez nie daliśmy się mu w pełni poznać, nie pokazaliśmy tego, co skrywamy pod licznymi pozorami.
Szczególnie staje się to istotne, kiedy dochodzi do rozwodu, a kontakt z dzieckiem bywa ograniczony lub utrudniony.
Próbujemy czasem rozpaczliwie nadrobić stracony czas. Próbujemy kupić bliskość, zaufanie, miłość. Robimy to poprzez pieniądze, prezenty, atrakcyjne formy spędzania wspólnego czasu. Chcemy tak bardzo się wykazać, pokazać, że jesteśmy dobrymi ojcami. Wcześniej lub później okazuje się, że nie działa to tak, jak sobie wyobrażaliśmy.
 
 
Co więc zrobić? Jak sobie pomóc?
„Pomocną dłoń” wyciąga do nas serce. Dzięki koherencji serca możemy nauczyć się szybko wracać do emocjonalnej równowagi, harmonii i spokoju. A w taki, stanie znacznie łatwiej nauczyć się prowadzić prawdziwe, szczere rozmowy. Łatwiej o pracę nad wyrażaniem siebie, tego co czujemy, łatwiej o bycie autentycznym. Możemy nauczyć się mówić najtrudniejszą dla nas prawdę, bez obaw, że pogorszymy tym sytuację, zostaniemy odrzuceni lub znienawidzeni.
Być może czasem zaskoczy nas to, ze kiedy będziemy w prawdzie, kiedy pokażemy się jako człowiek, który potrafi przyznać się do błędu, czy bezradności, zostaniemy zaakceptowani i wysłuchani.
Musimy jednak sami nauczyć się słuchać. Pozwolić się wypowiedzieć w pełni drugiej osobie, a zwłaszcza dziecku. Musimy nauczyć się usłyszeć i przyjąć często trudną prawdę. Nauczyć się cierpliwości i pokory.
Relacji z partnerem możemy już nie odbudować. Czasem pozostaje jedynie „nauka na błędach”. Refleksje i świadomość, że musimy zainwestować w pracę nad sobą zapobiegną powtórzeniu się historii. Relacje z dzieckiem możemy odbudować. Wymaga to wewnętrznej pracy, bo zacząć musimy od siebie. Warto pamiętać, że możemy w tym liczyć na nasze serce.
Ono pomoże nam w otwarciu się na samych siebie w pełni, a wtedy otwiera się droga do zdrowych, autentycznych relacji partnerskich, relacji z dziećmi, opartych na bliskości i zaufaniu. Koherencja serca pomoże nam w wyrażaniu miłości, nauczy nas współodczuwania oraz empatii.
Wszystko, co powyżej napisałem, pochodzi z osobistych doświadczeń. Wewnętrzna praca, koherencja serca pomogły mi w przejściu najpoważniejszych życiowych kryzysów. Dzięki temu mogłem zbudować relacje z synem, jakiej nigdy wcześniej nie mieliśmy. Mogłem również otworzyć się na relację partnerską, o jakiej nawet nie marzyłem. Dokonała się osobista przemiana, dzięki której to wszystko stało się możliwe.
Serce otwiera nas na pełnię naszych męskich zasobów, na wrażliwość, kreatywność i bogactwo relacji z ludźmi.
5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x